Znów nad ziemią – uzależnienie od endorfin….

101853-PSZ18-383-21-000101-psz18_04_jdl_20180826_100445.jpg

Pierwsze 5km biegu mnie męczy. Odkryłam ostatnio w Szczecinie, że dopiero w trakcie 6km zaczynają uwalniać się endorfiny, a potem to już zabawa na całego. Tyle uśmiechu, tyle radości.

Po Wałbrzychu zdecydowanie wyleczyłam się z biegania półmaratonów dla życiówki. Jak się jakimś przypadkiem przydarzy to miło, ale ja chcę być amatorską amatorką 😀 Czerpać radość z baniek, Piratów i 5 mocy na trasie. Łapać uśmiechy ludzi. Nawiązywać z ludźmi te króciutkie kilkusekundowe relacje, gdy ja dziękuję im za kibicowanie, a oni odczytując moje imię z koszulki krzyczą „Dawaj Agatka”. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że ludzie patrząc na moją koszulkę krzyczeli: „Bractwo Małych Stópek” – Szczecin rozpoznawał to logo. Było bardzo miło, a jednak biegnąc w tym kilkutysięcznym tłumie czułam się troszkę samotna. Muszę przyznać, że na co dzień wciąż brakuje mi drużyny Biegaczy Świnoujście, ale chyba już naprawdę czas przyzwyczaić się do samotności w biegu.

To był naprawdę intensywny weekend. Miło było zawitać nad morze, pobiec parkrun w  Świnoujściu, a także zobaczyć inną stronę Szczecina w trakcie półmaratonu. Naprawdę mnie zauroczył.

16 września  pobiegnę 4 z 5 półmaratonów do Korony Półmaratonów Polskich w Gnieźnie „Bieg Lechitów”. Nie mogę się doczekać tego nieco historycznego klimatu i startu na Ostrowie Lednickim, który jest tak bliski mojemu sercu.

Nic nie muszę, ja wszystko mam! – Paweł Domagała

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s