Never give up… rzecz o lenistwie

Ostatnio mój Przyjaciel zapytał się mnie czy mam takie dni, że zaplanowałam sobie trening ale złapał mnie leń? 

Nie wiem czy wynika to z systematyczności jakiej nauczyło mnie taekwondo, czy ogólnie dobra organizacja jaka jest moją domeną, ale kiedy sobie coś zaplanuję, to za wszelką cenę próbuję to zrealizować.

Spokojnie 🙂 nie jestem cyborgiem. Cały czwartek w pracy myślałam o tym, że zrobię sobie porządny trening. Marzyło mi się 14-15km. Radosna, w ekspresowym tempie przebrałam się, krótka rozgrzewka i wybiegłam. Po 2km już wiedziałam, że ubrałam się za ciepło, do tego doszedł ból głowy a przy 3km miałam już mgłę przed oczami. Jakoś trzeba było wrócić więc marszobiegiem wyszło razem 7km. Mi w takich chwilach towarzyszy złość, że nogi mogą, głowa chce, a organizm się buntuje. Złość to najgorsza reakcja w tym przypadku.

Swojego organizmu trzeba słuchać. Nasze ciało podpowiada nam co mamy jeść, co robić, kiedy odpoczywać.

Trzy dni czułam się fatalnie, ledwo funkcjonowałam, w końcu okazało się, że mam niskie ciśnienie 80/55. Mój organizm potrzebował spokoju, porządnego snu i odrobiny cukru którego staram się unikać.

Moja maksyma to Never give up, ale jeśli organizm mówi stop, to nie znaczy że się poddajesz, tylko musisz się sobą bardziej zaopiekować, a czasem na chwilę odpuścić…. :* Buziaki

20180125_155629.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s